logo

Czy istnieje życie po śmierci ?

10.11.2013 18:20 | Autor: Rafael

Wielu z nas zapewne słyszało w dzieciństwie mrożące krew w żyłach historie o duchach, które nie pozwalały później spokojnie zasnąć. W większości przypadków są one wytworem bujnej młodzieńczej wyobraźni, jednak nie zawsze tak bywa.

Niemal w każdej kulturze, w różnych rejonach świata funkcjonują przekazy dotyczące istnienia duchów. Jedna z najstarszych znanych relacji tego typu pochodzi ze starożytnej Grecji. Historia została opisana w pierwszym wieku naszej ery przez Pliniusza Młodszego. Pewien filozof, Athendorus, wynajął dom, o którym miejscowi mówili, że jest nawiedzany przez duchy. Nieszczęsny lokator nie uwierzył tym pogłoskom i postanowił bez zbytniego niepokoju urządzić się w nowym miejscu. Niestety, już pierwsza noc przyniosła mu niemiłą niespodziankę. Athendorus usłyszał bowiem tajemnicze dźwięki. Z początku starał się je ignorować, ale niepokojące odgłosy nasilały się. Nagle zobaczył przed sobą starca zakutego w kajdany. Duch gestem przynaglenia dał do zrozumienia, by iść za nim. Następnie wyprowadził mieszkańca posiadłości do ogrodu, by w pewnym miejscu niespodziewanie zniknąć. Zaskoczony filozof pomyślał, że prawdopodobnie to znak, by dokładnie tam rozkopać ziemię. To, co odkrył zdumiało go bez reszty. W miejscu, które wskazał przybysz z zaświatów, w płytkim grobie rzeczywiście spoczywały szczątki mężczyzny. Tam, gdzie kiedyś znajdowały się kostki i nadgarstki zmarłego, leżały ciężkie kajdany. Athendorus zadumał się przez chwilę. Wyglądało na to, że Zjawa swym zachowaniem rozpaczliwie usiłowała zwrócić na siebie uwagę. To duch znękanego niewolnika pragnął choć godnego pogrzebu, by zaznać wiecznego pokoju w zaświatach. Anthedorus postanowił ponownie pochować nieszczęsnego człowieka, tym razem z dopełnieniem wszelkich wymaganych obyczajem rytuałów pogrzebowych. Nękanie domu przez ducha ustało.


W przytoczonej historii z przeszłości ukryto ziarnko prawdy. Już w epoce kamiennej wierzono, iż człowiek posiada duszę, która po śmierci odchodzi do innego, odległego świata. Ludy różnych kultur wierzyły, że duch zmarłego w zaświatach będzie potrzebował wielu przedmiotów, których dana osoba używała za życia. Dlatego myśliwi byli chowani ze swoją bronią, wojownicy - z rydwanami i orężem, królowie - z symbolami władzy, a nierzadko także swoimi sługami (ludźmi lub symbolizującymi ich figurkami). W starożytnym Egipcie do grobowców wraz z mumiami trafiały modele łódek, by dusza mogła bezpiecznie odpłynąć na Drugą Stronę.

W krajach anglojęzycznych funkcjonuje obchodzone od dawien dawna święto Halloween. Co ciekawe, w Irlandii Halloween jest świętem państwowym. Tradycja tego (dosyć komercyjnego dziś) święta wywodzi się z obszarów zamieszkanych niegdyś przez Celtów. Celtowie wierzyli, że w nocy z 31 października na 1 listopada nocy duchy zmarłych wędrują po świecie. Dlatego zbierali się na cmentarzyskach, mając nadzieję spotkać tam duchy swoich bliskich. Zostawiali dla nich ofiarę w postaci jedzenia oraz napoju. Wśród Słowian takie święto odbywało się nie tylko jesienią, ale kilka razy w roku. Określano je mianem "Dziadów" (do takich uroczystości nawiązał w swym poemacie Mickiewicz).

Tu również zostawiano poczęstunek dla duchów, tzw. obiatę. Aby wędrujące dusze łatwiej trafiły do domów rodzinnych, by być w tym czasie w znajomym, dawnym otoczeniu i jak to mówimy, "wśród swoich" wskazywano im drogę, rozpalając ogniska na rozstajach. Prawdopodobnie z tego zwyczaju wywodzi się tradycja palenia zniczy ma grobach. Wiele wieków później, gdy w Europie rozpowszechniło się chrześcijaństwo, święto ku czci przodków zastąpiono Zaduszkami, wprowadzono też uroczystość Wszystkich Świętych.

Doświadczenie NDE, czyli o bliskim spotkaniu ze śmiercią i o życiem po "tamtej" stronie

Doświadczenia z pogranicza śmierci nazywane skrótowo NDE (z j.angielskiego Near Death Experience) stają się coraz częstszym zjawiskiem. Można by wręcz powiedzieć, że tysiące (kto wie, może dziesiątki tysięcy, a nawet więcej) żyjących we współczesnych czasach ludzi przestąpiło na moment bramę śmierci - wrócili jednak, by móc opowiedzieć nam o swoich przeżyciach. Doświadczenia z pogranicza śmierci, określane też doświadczeniami przedśmiertnymi, występują na całym świecie częściej niż kiedykolwiek przedtem. Powodem tego jest fakt, iż postęp w medycynie pozwala na uratowanie istnień ludzkich w bardzo trudnej, czy wręcz beznadziejnej sytuacji zdrowotnej. Ocaleni od śmierci (lub inaczej mówiąc – przywróceni życiu) opowiadają nam o niesamowitych doświadczeniach, które stały się ich udziałem. Początkowo te przeżycia mogą ich nieco przytłaczać, bo niewielu chce wysłuchać tego, co powracający do naszego wymiaru chcą nam przekazać. Jednocześnie zapamiętane przekazy i odczucia pozytywnie zmieniają świadomość osób, które przeszły NDE. Uczą, iż celem obecnego (jak i przyszłego) jest przede wszystkim kochać siebie i innych. Przeżycia związane z NDE uczą akceptacji obecnego życia, trwale pozbawiając lęku przed śmiercią, kiedy rzeczywiście nadejdzie jej czas. Wielu nie może znaleźć słów, by opisać radość, którą w danym momencie odczuwali oraz nową wiedzę, którą nabyli podczas tych doświadczeń. Opowiadają oni o natychmiastowym ustaniu wszystkich cierpień, doświadczeniu bycia poza ciałem, szybkim przelocie wzdłuż tunelu, a także o przemijającym strachu przed "wspaniałym" niebiańskim światłem, które jest miłością i może z nimi rozmawiać. Osoby w trakcie NDE obserwują swoje życie niejako z boku, jak widz oglądający film, a niebiańskie światło im w tym towarzyszy. Światłość zna te osoby, jakbyśmy to potocznie określili "na wylot", ze wszystkimi ich zaletami i wadami, osiągnięciami i błędami, jakie poczynili w dotychczasowym życiu, a jednocześnie Świetlista Istota emanuje dobrem, ciepłem, najpełniejszą formą miłości oraz akceptacji, jaką możemy sobie tylko wyobrazić.

Doświadczenia NDE są powszechne, dotyczą osób z różnych kultur, środowisk, w różnym wieku, o różnym światopoglądzie, duchownych, świeckich wyznawców innych religii, osób niewierzących. Dlatego osoby różnie określają mówiącą światłość – mówią o świetle, Istocie, bogu, Jezusie lub aniele. Wielu opowiada, że podczas NDE poczuli się pełni życia bardziej, niż kiedykolwiek wcześniej. Czy rzeczywiście doświadczymy, prędzej czy później, prawdziwego NDE? A może uzdrawiające NDE jest tylko podstępem ludzkiej świadomości w skrajnych sytuacjach? Neurochirurdzy zidentyfikowali w ludzkim mózgu obszar zwany "Boskim miejscem". Jest to obszar płatu skroniowego nad oczami, wrażliwy na emisję promieniowania pozytronu, która powoduje wzmożone doznania religijne lub duchowe.

Może się zdarzyć, że ktoś doświadczy dwóch lub trzech NDE, z czego każde może być inne. Ludzie wracają do życia po minutach, godzinach, dobach od chwili stwierdzenia u nich śmierci klinicznej. Zdarzało się, że ze zdziwieniem stwierdzali, że są w trakcie własnej ceremonii pogrzebowej. Ci ludzie pokazali, że nie ponieśli żadnego uszczerbku na zdrowiu wskutek pozornej śmierci, mimo, iż zazwyczaj po czterech i pół minucie bez tlenu dochodzi do rzeczywistej śmierci mózgu.

Nie ma dwóch identycznych doświadczeń NDE, na całym świecie, z uderzających podobieństw wyłania się jednak wzór. NDE jest przeżyciem wyjątkowym, zwłaszcza dla kogoś, kto go doświadcza, jednakże treść tego doświadczenia do unikalnych nie należy. Ostatecznie pewne duchowe praktyki mogą wywołać podobne doświadczenia. Jednak dla milionów ludzi NDE jest początkiem nowego poziomu życia duchowego i bardziej świadomego przeżywania codzienności.

Portal ezowymiar.pl korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką plików Cookie. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.